Biznes bez iluzji: Kryzys śmiechu wart

Potwierdzając moje ostatnie doniesienia o wygasającym kryzysie (Krajobraz po kryzysie, Świat Biznesu nr 3-4/2011), postanowiłam dzisiaj wspomnieć o nim jeszcze raz, tym razem z przymrużeniem oka. Chyba mogę sobie na to pozwolić, skoro w ostatnich badaniach Pricewaterhouse Coopers "Global CEO Survey", aż 88 proc. ankietowanych prezesów dużych przedsiębiorstw na całym świecie uważa, że wraz z końcem recesji w bieżącym roku ich firmy zwiększą zyski. W Polsce opinię tę podziela aż 94 proc. menedżerów. Tak optymistyczne dane pozwalają dzisiaj z dystansem i trochę mniej poważnie spojrzeć na ostatni kryzys.  Zainspirował mnie do tego sławny amerykański showman Jay Leno, który z zapałem „punktuje” amerykańskich finansistów niemal w każdym swoim programie. Jay Leno uchodzi za guru amerykańskiej satyry, a w internecie krążą jego dowcipy w tłumaczeniu na różne języki świata. Mnie najbardziej podoba się ten: -Wczoraj chciałem podjąć gotówkę w pobliskim bankomacie. Wyświetlił się komunikat: Stary pożycz 5 dych do jutra!

Oj nie lubi Leno banków i bankierów. Jay Leno stwierdza, że… „akcje amerykańskich firm, są dzisiaj takie tanie, że Wall Street trzeba dzisiaj nazywać Wall Mart Street” (Wall Mart to sieć tanich hipermarketów). W tym samym tonie jest kolejny jego dowcip o bankierach: „Pewien mężczyzna przychodzi do swojego doradcy bankowego i mówi: Chciałbym założyć małą firmę. Jak mam to zrobić? – To proste – odpowiada doradca. – Niech pan kupi dużą firmę i trochę poczeka”.

Jay Leno nie ma też litości dla maklerów i ochoczo wyśmiewa ich umiejętności i złe intencje. Na  pytanie: - Jaka jest różnica między maklerem a dużą pizzą? – Leno prześmiewczo odpowiada –Pizza wciąż może nakarmić czteroosobową rodzinę”. I jeszcze jeden z tego gatunku: „Skarży się makler: Ten kryzys jest gorszy niż rozwód. Straciłem połowę majątku i nadal mam żonę.

A oto jeden z najpopularniejszych w internecie dowcipów o skutkach kryzysu dla inwestorów: Ten, kto kupił rok temu akcje Nortela za 1 tys. dol., dziś ma papiery warte 49 dol. W przypadku Enronu po roku z tysiąca dolarów zostawało 16,5 dol. Po inwestycji w United Airlines zostawało się z niczym. Ale gdybyście przed rokiem kupili piwa za tysiąc dolarów, wypili je całe i oddali puszki do recyklingu, mielibyście dziś w kieszeni 214 dol. Słowem, picie na umór i recykling to najlepsza inwestycja.

I na koniec mój ulubiony dialog: „W Nowym Jorku spotyka się dwóch bezdomnych. Jeden długo przygląda się drugiemu i mówi: - Ja skądś chyba pana znam... Na co drugi: - A w jakim banku pan pracował?”

Aneta Zelek

Słowa kluczowe: 

Dodaj komentarz

Type the characters you see in this picture. (verify using audio)
Przepisz litery widoczne na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia
Newspaper template for websites