Na przekór: Napierają na mnie różne siły

Napiera na mnie Redaktor Naczelny abym terminowo oddawał teksty. Jakby mi nie wierzył. A ja mam program na wiele numerów do przodu. Od „uroków posiadania owczarka alzackiego”, poprzez wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej do studium przewagi Klossa (kapitana Klossa – prawdziwego Polaka) nad Styrlicem wiosną.
Tymczasem jednak sam się napiera Napieralski, bo zorganizował ogólnopolską imprezę przed stocznią w Szczecinie. Gdyby frekwencję z tej imprezy ułożyć w formie macierzy, to mielibyśmy do czynienia z tzw. macierzą rzadką. (Uwaga; to już drugi przypadek wprowadzenia matematyki do mojej publicystyki). Macierz rzadka może służyć np. do odwzorowania odbiorców wodociągów. W obu przypadkach – wodociągi i Napieralski, służą do lania wody. Trudno jest znaleźć jakiś punkt, za który można pochwalić dzielnego Grzegorza; chyba, że było to (zdarzenie) blisko morza i że zechciał (Grzegorz) zabrać głos w interesującej nas sprawie reanimacji Stoczni Szczecińskiej (Nowej). Widać lubi odgrzewane kotlety z podeszwy.
Warto wspomnieć, że wcześniej i odważnie pisałem w Świecie Biznesu, iż stocznie należy zaorać, bo jest bez szans. Tej oczywistej oczywistości nie dostrzegli tzw. doradcy – ratownicy stoczni z różnych opcji, od Opus Dei do SLD.
Warto przypomnieć, że stocznia padła, bo:
- menedżment popełnił błędy,
- SLD (ich rząd) ćwiczył na stoczni renacjonalizację,
- załodze (nie dziwota) puściły nerwy,
- doradcy – ratownicy i politycy robili sobie ściemę i ustawkę,
- banki okazały twardość pokazową.
Z dzisiejszej i wczorajszej perspektywy można stwierdzić, że istniał cień szansy na uratowanie stoczni i niech to będzie nauczka na przyszłość. Oto gdyby „gniew ludzi”, czyli załoga stoczni twardo stanęła po stronie Piotrowskiego i Zarządu, ogłosili, że banki, które nie chcą dawać kredytów są niewypłacalne i depozyty są zagrożone – wywołując kontrolowaną panikę, – bo tego bankowcy boją się najbardziej… I wszyscy ogłaszają: „Bronimy stoczni a potem się reformujmy – wywalając resztki komuny”. A politycy, Jacuś, Grzesiu, Piotruś… przynoszą w zębach zamówienia na 33 statki. Cuda, cuda, cuda…
Wojciech Olejniczak
Świat Biznesu nr 5-6 2011



Dodaj komentarz