Na przekór: Tą razą (jak mówią Poznaniacy) o strategii!

A jak! Ale po co – skoro mamy już dwie? I to zrobione przez obce firmy zewnętrzne, które przyjechały z daleka i wymyśliły koło, a może nawet odkryły Amerykę. Pisanie strategii stało się modne. Jest to produkt medialny skonstruowany bez żadnej myśli przewodniej na wzór koncertu życzeń – tak, aby każdy trafiał w sedno. Jak w piosence Wojciecha Młynarskiego.

Pierwsza strategia dotyczy promocji miasta. To megalomański zbiór pusty {0}. Nazwany w obcym języku i napisany alfabetem czytelnym tylko dla papieża  - ale czy papież tu przyjedzie? Słynne „pływające ogrody”. Jak to słyszę to chciałbym chwycić za rewolwer. Ileż to trzeba tupetu by lansować „pływające ogrody”, gdy nasz prawdziwy ogród, nasza Amazonia (Las Arkoński) tonie (!) i to nie tylko w brudzie, ale dosłownie, bo od 2013 roku utraci zdolność do samoodradzania, pod bystrym okiem posterunku szczecińskiej konnej policji. I tyle o strategii promocji… tylko tych pieniędzy żal.

Wracamy do tej strategii „właściwej”. Po pierwsze nie słyszałem, aby ktoś obcy pisał Sobieskiemu strategię bitwy pod Wiedniem, czy Napoleonowi, czy też Naczelnikowi.

„Wódz” musi mieć strategię w głowie – najlepiej własnej. Jeśli jej nie ma – no to się sięga po protezy zewnętrzne. Rządzić jest bardzo prosto – najlepiej za pomocą palca wskazującego i dwóch słów: ‘tak” i „nie”, które trzeba powiedzieć właściwej osobie, we właściwym miejscu i czasie. A potem nie trzeba już nic robić, tylko czekać „na dowolnie wybranym boku”.

Ogólnie rzecz biorąc istnieją dwie metody dla strategii. Metoda synoptyczna i inkrementalna. Znaczenie tych słów nie jest dla wszystkich zrozumiałe … i o to chodzi. Jeżeli używamy słów obcojęzycznych, to rachunek można zawyżyć o 25%.

Metoda synoptyczna – to strategia przewidująca, ale jak zauważył mistrz futurystyki Stanisław Lem przyszłości przewidzieć się nie da – to, po co pisać taką strategię?

Druga metoda (ta inkrementalna) to strategia poszukująca (okazji, rozwiązań, etc). Zatem skoro przyszłości  absolutnie i obiektywnie przewidzieć się nie da,  to najlepszym rozwiązaniem jest się dobrze do niej przygotować i tu się kłania właśnie podejście inkrementalne.

Ja osobiście na strategiach się nie znam. Nie zmąciłem sobie też umysłu przeczytaniem „naszych” strategii. Zakładam, że jest to zbiór czegoś, co można nazwać białym szumem. Jakby, więc ktoś chciał poważnie zgłębić problematykę strategii – polecam mózg mojej sąsiadki z lewej, pani profesor Anetki Zelek, która jest specjalistką od zarządzania strategicznego.

cdn

Wojciech Olejniczak                             

Świat Biznesu nr 7-8 2011

 

Słowa kluczowe: 

Dodaj komentarz

Type the characters you see in this picture. (verify using audio)
Przepisz litery widoczne na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia
Newspaper web design